Pomyślała czyżby on wrócił, powoli wychylając się za czarnej postaci dostrzegła to ostrze.Już nie było na pochwie ani pajęczyn ani oznak starości lekko z niej wystawało oddając swój blask lecz i ciemność która pulsowała z ostrza.Tworzyła wokół niego otoczkę lecz i tak promienie światła z niego padały.Padały właśnie na nią oświetlając przyzwyczajone już do ciemności oczy,lekko je zmrużyła żeby nie oślepnąć w trakcie tego usłyszała głos:
-O proszę otworzyło się na jeszcze jedną osobę nie spodziewałem się tego no cóż nie można się chować przed wszystkimi.
Pod koniec jego wypowiedzi już nie musiała mrużyć oczu przyzwyczaiła się do blasku przeplatanego z ciemnością jego uczuć była szczęśliwa pokazał przed nią coś co dla większości było schowane i nigdy nie miało być ukazane dzięki temu blaskowi ujrzała że rany zaczęły się goić nie wszystkie lecz już powoli znikały.Poczuła ulgę w końcu mu pomogła jego ból trzymany przez lata zaczął znikać myślała że w końcu się otworzy nie tylko przed nią ale zacznie ufać innym wydawało się że wszystko będzie dobrze koniec z myślami i strachem.Gdy się z nim żegnała jeszcze wszystko było dobrze.Wróciła następnego dnia rano nie wiedziała dlaczego pojawiła się przed drzwiami widziała jak coś wycieka spod drzwi przestraszyła się że znowu coś się stało.Nie mogła ich otworzyć próbowała dalej i dalej z coraz większa siłą i determinacją, nagle drzwi się otworzyły zobaczyła czerwono okom postać z mieczem w ręce stanął tak że nie mogła zobaczyć co było za nim. Dostała tylko spojrzenie pełne nienawiści i te słowa
-IDŹ STĄD TO NIE CZAS ŻEBYŚ TERAZ TU SIEDZIAŁA.
Po tych słowach drzwi się zamknęły.Słowa te bardzo ją zabolały lecz została siedziała pod drzwiami dopóki się nie otworzyły.Gdy to się stało widziała wiele nowych ran jakie się pojawiły. Na środku stały obydwie postacie rozmawiały ze sobą słyszała ich dokładnie.Oparła się o otwarte drzwi i słuchała:
-Czemu znowu to zrobiłeś nie możesz aż tak się w tym pogrążać to nie jest tylko twoje ciało
-Może i nie ale ja już nie chce tego ciągnąc zostaw mnie i pozwól mi to zrobić
-Zrobisz to im one cały czas są z tobą pomagają ci a ty chcesz tak po prostu je zostawić nie pozwolę ci na to skoro i ja się przed nimi otworzyłem to teraz będę to trzymał do końca czy ci się to podoba czy nie dopóki sam nie uznam żeby to skończyć.
Po tych słowach weszła do środka. Automatycznie przerwali rozmowie spojrzeli na nią i wrócili na swoje miejsca widziała jak czerwono oki chowa miecz cały we krwi nawet go nie oczyścił po prostu odłożył go na miejsce.Spojrzał na nią, wciąż widziała nienawiść w jego oczach odwróciła wzrok
automatycznie nie chciała na to patrzeć bała się. On natomiast tak jak przy pierwszym spotkaniu położył się na biurko z całkowitą obojętnością, nie chciała o nic pytać wiedziała że nie otrzyma odpowiedzi na żadne swoje pytanie nie przy takiej atmosferze.Po prostu znalazła swoje krzesło i usiadła w oczekiwaniu na polepszenie sytuacji.Trwało to tak długo że aż zasnęła nic się jej nie śniło kompletna pustka, zbudziło ja szturchanie gdy otworzyła oczy ujrzała niebieskie szkliste ślepia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz