Zaraz po tym pojawiły się pierwsze łzy, od razu go przytuliła o nic nie pytała czekała tylko aż wszystkie negatywne uczucia z niego wypłyną.Pamiętała jego wcześniejsze słowa że nie może płakać bo nie umie że chciałby bo czasami już nie wytrzymuje lecz nie może jak widać moment w którym powróciły właśnie nadszedł. Kiedy emocje opadły powiedział jej o wszystkim co się działo kiedy że zwątpił w nie i że chciał to zakończyć lecz tym razem to było naprawdę silne, tym razem za bardzo chciał końca w odpowiedzi od niej uzyskał:
-Głupku mówiłam ze cie nie opuszczę wiec dlaczego wciąż się o to boisz i nie możesz mi zaufać.
-Nie wiem.
Zaczęła znowu go pocieszać mówić ze wszystko będzie dobrze.Sama zbytnio w to nie wierzyła ale chciała żeby tak było ale bała się bo co się stanie jak już nie będzie w stanie mu pomóc,pocieszyć.W między czasie zastanawiała się co u drugiej postaci, spojrzała na nią zdziwiła się bo nie mogła jej dostrzec.Mrok który osiedlił się wokół niej przysłaniał wszystko zaczęła wstawać lecz od razu została zatrzymana.
-Nie idź do niego teraz nie będzie z tobą rozmawiał jest na mnie zły za to co się stało i nie wmawiaj mi że to nie moja wina po prostu musisz poczekać aż sam się do ciebie odezwie.
Zrobiła tak jak jej powiedziano, siedziała i czekała musiała siedzieć sama ponieważ jej partner do rozmowy nie czuł się na siłach i po prostu zasnął sama czuła się senna lecz nie mogła sobie na to pozwolić, musiała porozmawiać z nim o tym co się stało oraz podziękować.Godziny leciały a mrok dalej nie ustępował, w końcu nie wytrzymała i zasnęła.Jak szybko się przekonała nie było to dobre wyjście, została obdarzona straszliwym snem, był to sen pełen krwi brodziła w niej po pas nie wiedziała gdzie jest gdy się rozglądała zauważyła kopiec z ciał a na jego szczycie zasiadywał on z miną psychopaty cały we krwi z ostrzem w jednym ręku a z głową w drugiej. Gdy to ujrzała od razu się obudziła, serce biło jej jak szalone, pot spływał z czoła a przed jej twarzą pojawił się on krzyknęła najmocniej jak umiała tak panicznie się bała że nie mogła złapać tchu. Natomiast on nie wiedział co się dzieje zaczęła się od niego panicznie odsuwać usłyszała wtedy jego głos mówiący:
-Co się stało ?
-NIE ZBLIŻAJ SIĘ ODEJDŹ.
-Widziałaś to ? przyznaj widziałaś tego demona.
Nic mu nie odpowiedziała nie mogła strach jedyne co mogła wypowiedzieć to to żeby się nie zbliżał.Zrozumiał że nie dogada się z nią normalnie więc podszedł do niej tak szybko ze nie zdążyła zareagować złapał ja i przytulił mówiąc cichym i spokojnym głosem:
-Wszystko będzie dobrze to tylko zły sen, jesteś już bezpieczna.
Po tych słowach zaczęła odzyskiwać spokój, tętno wracało jej do normy, jeszcze przez oddychała ciężko.Gdy już się uspokoiła miała do niego tylko jedno pytanie czy to co ujrzała to prawdziwy on.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz